ROZMOWY

Balerina, blogerka, fotografka… tak w skrócie można scharakteryzować żywiołową Viktorię Pavlovą. Zapytaliśmy jej, jak udaje się jej łączyć ze sobą wszystkie jej pasje.

09.05.2018 MONIA I ILKA
Autor

Na początek powiedz nam coś o sobie.

Dla wszystkich, którzy mnie nie znają ... Nazywam się Viktoria Pavlova, mam 18 lat i uczę się w liceum ogólnokształcącym. Od około 15 roku życia zajmuję się fotografią, marketingiem (media społecznościowe, branding ...) oraz od czasu do czasu zarządzaniem eventami i wszystkim, co się z tym łączy. Oprócz fotografii kocham balet, grałam w tenisa, i gram w teatrze.

Mając 15 lat, złapałam zajawkę na longboard, założyliśmy z kumplami zespół, z którego później utworzyliśmy pełnowartościową markę. Odtąd marketing i fotografia były dla mnie priorytetem. W 2016 roku ukończyłam Digisemestr (= semestr marketingu internetowego) na Politechnice w Brnie, a następnie odbyłam pierwszy staż w Pradze w Socialbakers. Później jeszcze staż w Elite Bloggers, dwie konferencje Engage by Socialbakers, czy świetny Laver Cup i Dream Big by Marie Claire. W zeszłym roku miałam nawet własny wernisaż zdjęć.

Dlaczego rzuciłaś teatr? Czy pragnęłaś zostać aktorką?

Od dziecka uczęszczałam do miejscowej szkoły artystycznej, gdzie wystawialiśmy różne sztuki, zaliczyłam pierwszy oraz drugi stopień, mogłam kontynuować, jednak... ze względu na czas i szkołę zdecydowałam się, że nie będę kontynuowała… A co z marzeniem zostać aktorka? Ta myśl pojawiła się kilka razy, ale człowiek wraz z wiekiem stwierdzi, że są zawody, które nie są dla wszystkich.

Przypuszczam, że nadal w jakimś stopniu jesteś związana z baletem, prawda? Powiedz nam proszę coś więcej o balecie, jak wygląda to od drugiej strony? Wyobrażam sobie dużo poświęcenia i ciężkiej pracy…

Balet to moja pasja od prawie 14 lat (zaczynałam w wieku 3 lat), chociaż były momenty, w których byłam gotowa zrezygnować. Osobiście, dla mnie ta droga życiowa jest bardzo ważna… Spoglądając trochę wstecz to również długa, ale ciekawa… Zaczynałam od baletu klasycznego (Tak, baletki i spódniczka), z upływem czasu zwiększyłem liczbę godzin zajęciowych i dodałam balet współczesny, który dla mnie jest sprawą sercową. Klasyczny balet w odróżnieniu od współczesnego jest ciut trudniejszy i ogólnie bardzo dba się o technikę. Miałem szczęście, bo spotkałam niesamowitego nauczyciela, teraz przyjaciółkę, która sprawiła, że pokochałam taniec. Spróbowałam również streetdance przez 3 lata, ale balet współczesny (balet) to moja działka.

Powiedz nam coś więcej o fotografii, kiedy złapałaś zajawkę i co najbardziej w niej lubisz.

Zajawkę na fotografię mam od chwili, gdy razem z kumplami założyliśmy zespół longboardowy... Miałam wtedy około 14 - 15 lat. Od tego czasu fotografia całkowicie mnie pochłonęła.

Niedawno uświadomiłam sobie, że widzę zdjęcia - za każdym razem, gdziekolwiek jestem, wyobrażam sobie to miejsce jako ujęcie – modelkę, styl, atmosferę. Podobno tak ma większość fotoludków.

Kocham całą otoczkę i proces sesji zdjęciowej. Poznaje się wtedy dużo nowych osób, z którymi jest się później w kontakcie, rozmawia się na różne tematy, więc można się dużo dowiedzieć i nauczyć. Razem spędza się dużo czasu w pięknych miejscach. A wynik? Doskonałe zdjęcia. Jednak ja najbardziej kocham ostatni etap - przeglądanie i edycja zdjęć i wręczanie ich modelom czy ludziom z agencji kreatywnych.

Słyszałam, że miałaś wystawę fotograficzną - to niesamowite. Kto pomagał Ci z realizacją? Planujesz może kolejne projekty?

To kolejna długa historia. Wystawa powstała w ramach projektu ZUŠ OPEN. Temat przewodni brzmiał roztańczone miasto. Nawet nie miałam brać w tym udział… Ale! Wszystko potoczyło się inaczej, niż organizator zaplanował, a ja miałam okazję sfotografować taniec w bardziej i mniej znanych miejscach w moim mieście. Wyszło fantastycznie, ponieważ modelkami były dziewczyny, które są profesjonalnymi tancerkami, a ja fotografowałam coś, co jest bardzo bliskie memu sercu. To była wspaniała przygoda.

Pomagała mi szkoła, do której uczęszczam, ale największą pomoc otrzymałam od nauczycielki tańca = przyjaciółki, o której była mowa wcześniej. Za co jestem jej bardzo wdzięczna.

Kilka pomysłów w głowie mam, zobaczymy, jak się wszystko ułoży.

A modeling? Jesteś piękną dziewczyną zdjęcia z Tobą są czarujące!

Cóż, teraz zacznę się rumienić! Heh. Zawsze podobało mi się pozowanie przed obiektywem. Ponadto uważam, że gdy fotograf potrafi stanąć przed kamerą, współpraca z nim jest później lepsza. Dlatego myślę, że potrafię się bardziej wczuć się w modelkę i wiem, jak ona czuje się w konkretnej sytuacji. Wyczuję, co jej pasuje i gdzie są jej granice.

Czy Twoje otoczenie wspiera Cię w tym, co robisz?

Mam wspaniałą rodzinę i jeszcze lepszych przyjaciół.

W normalnej rozmowie nigdy nie rozmawiamy o „pracy”, jeśli ktoś mnie nie zapyta... Dużo osób z mojego otoczenia mnie wspiera, ale jest też sporo osob, które nie rozumieją tego, co robię, a niektórychwcale to nie obchodzi. No i jest jeszcze grupa, którą nazywam social media haters :D, której nigdy nic nie pasuje. Tutaj dla nich krótko… Krytykę traktuję jako rodzaj wsparcia i motywacji.

 

Jak radzisz sobie pogodzić tyle rzeczy naraz? Czy 24 godziny na dobę to nie za mało?

Myślę, że to przez moją osobowość. Część mojej duszy to ta, która żyje w codziennym stereotypie, szkoła nauka, obowiązki. To ta bardziej leniwa część mnie. Natomiast jest też część mojej duszy, która jest absolutnie pochłonięta pasją, nie brakuje jej motywacji i energii tyle, że pracę na 48 godzin wykona za 12. To wszystko dlatego, że robię to, co kocham.

Dziękuję za rozmowę. Życzę Ci samych sukcesów!

Ja również dziękuję za rozmowę!

 

 

Kopiuj link
x