ŚWIAT VUCH

Vuch team na Kubie

15.03.2019 REDAKCJA
Autor

Vuch team na Kubie

Długo się w zespole zastanawialiśmy, gdzie moglibyśmy wyruszyć. Imprezy firmowe to sprawdzony klasyk, więc nigdy nie pomyślałbym o zakupie wycieczki do egzotycznego kraju i o wylocie praktycznie z dnia na dzień. I to na dodatek z dwoma facetami i na Kubę! Przygoda zaczęła się, kiedy musiałam zorganizować nowy paszport i wizę w ostatniej możliwej chwili! Całe szczęście urzędy o dziwo nie zawiodły i mogłam cieszyć się na słoneczne plaże i zimne drinki.

Lekki stres z długiej podróży zostawiliśmy na lotnisku w Pradze tuż po pierwszej lampce szampana. Albo trzeciej, dokładnie nie pamiętam. W każdym razie 10-godzinna podróż szybko minęła i Kuba przywitała nas przyjemnymi 27 ° C i słońcem! Oooo tak!

Po przyjeździe dotarliśmy do miasta około 22, rzuciliśmy bagaż do pokoi i ruszyliśmy na miasto. Barman z hotelu kończył zmianę i zaproponował nam, że chętnie pokaże nam wszystkie możliwe i niemożliwe lokalne bary. Panowie nie mogli się doczekać cygara i słynnego rumu.

Osobiście bardzo mi pasowały słoneczne dni i ciepłe morze! Pogoda nie zawiodła. Było cudownie! Przekonajcie się sami.

 

Pozwólcie, że zostawię tutaj również swoje zdjęcie. Przynajmniej wiecie, kto obsługuje zamówienia.

Cieszyliśmy się kubańskimi specjałami w przyjemnych cenach. Mała rada. Zawsze ustalajcie cenę swojego napoju, zanim zostanie on przygotowany! Nie będzie wtedy zaskoczenia!

 

Resztę dni spędziliśmy kręcąc się po okolicy i zwiedzając stolicę. Hawana jest chyba najbrudniejszym miastem, jakie kiedykolwiek widziałam. Jednak dzięki starym rozdrobnionym domom i typowym samochodom ma swój niepowtarzalny urok.

Czy wiesz, jak miejscowi spędzają tu czas? Młodzi ludzie chodzą do szkoły, a starsze pokolenia cieszą się długim siedzeniem na ulicy, znakomitymi cygarami. Towarzyszy muzyka i taniec. Czy to nie raj?

 

Jedną z naszych podróży rozpoczęliśmy jadąc typową amerykańską taksówką. Te kolorowe cuda jeżdżą tutaj wszędzie! Nasi chłopcy, Mates i Ondra, stoją obok tego czerwonego. Już rozumiesz, dlaczego podróżujemy dla inspiracji?

Na przykład nasz podróżnik Zilee Zephie jest tak kolorowa i żywa jak Hawana. Tutaj czuliśmy się jak ryba w wodzie! Co przypomina mi luksusową wycieczkę do błękitnej laguny, która okazała się kąpielą błotną.

 

Uśmiech z twarzy zdmuchnęło nam następnego dnia w barze. Relaksowaliśmy pijąc piña coladę i mojito, nagle nadciągnął mocny wiatr i całe miasto zgasło! Na szczęście huragan nie trwał długo, jednak uderzył z ogromną siłą.

 

Przeprowadziliśmy się nieco dalej, do wioski Viñales. Tutaj siedzimy na najbardziej rozpowszechnionym środku transportu – na koniach. Poważnie! Godzinna podróż w siodle była tego warta! Zostaliśmy nagrodzeni niekończącymi się plantacjami tytoniu i świeżo paloną kawą w kotle.

 

  

Po męczących wycieczkach odkrywaliśmy magię piaszczystych plaż i brakującego zasięgu wifi. Ponieważ internet tu nie działa.

 

Te kilka dni minęło bardzo szybko! Naczerpaliśmy dużo energii i inspiracji do pracy. Przyznaję, że powrót do rzeczywistości i zimy był dość trudny, jednak dom to dom!

Całuję, wasza opalona Monia!

 

 

Kopiuj link

ARTYKUŁY POLECANE

Dziękujemy za umilenie nam  dnia Dziękujemy za umilenie nam dnia
Zaglądamy na chwilę do 2018 roku Zaglądamy na chwilę do 2018 roku
Kolorowa wiosna - kojący błękit Kolorowa wiosna - kojący błękit